PROFICARGO – Spedycja Lotnicza

Dlaczego tańszy fracht nie zawsze oznacza bezpieczny transport

High Value Cargo, last leg i realne ryzyka w transporcie lotniczym

W transporcie lotniczym bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której wartość przewożonego towaru sięga dziesiątek lub setek tysięcy euro, natomiast decyzja o wyborze serwisu transportowego opiera się na oszczędności rzędu kilkuset złotych.
Na pierwszy rzut oka wygląda to racjonalnie. W praktyce – bywa początkiem poważnych problemów operacyjnych, finansowych i wizerunkowych.
 
Punkt wyjścia: oszczędność kilkuset złotych
Klient zleca transport lotniczy kart graficznych o wartości ok. 100 000 EUR.

Różnica pomiędzy lotem bezpośrednim a najtańszą opcją z kilkoma międzylądowaniami wynosiła około 400 PLN.
Decyzja zapadła szybko – wybór tańszego rozwiązania, z argumentem:
„Przecież to jest ubezpieczone”.

I właśnie w tym momencie koszt frachtu został zoptymalizowany, a ryzyko całkowicie pominięte.
High Value Cargo, last leg i realne ryzyka w transporcie lotniczym​

1️⃣ Wielokrotne międzylądowania = więcej punktów styku

Każde dodatkowe międzylądowanie oznacza:
  • kolejne rozładunki i załadunki,
  • zmianę obsługi naziemnej,
  • różne standardy bezpieczeństwa na lotniskach tranzytowych,
  • więcej operacji manualnych na cargo.

Im więcej operacji, tym większe ryzyko błędu, opóźnienia lub ingerencji osób trzecich.

Przy cargo wysokiej wartości nie są to zdarzenia teoretyczne – to codzienność operacyjna.

2️⃣ Last leg drogowy – najsłabsze ogniwo łańcucha

Częstym elementem tańszych rozwiązań lotniczych jest ostatni odcinek realizowany transportem drogowym – z dużego hubu europejskiego do kraju docelowego.

To właśnie last leg:
  • odbywa się poza kontrolowanym środowiskiem lotniska,
  • wiąże się z postojami na parkingach,
  • angażuje zewnętrznych podwykonawców,
  • generuje największe ryzyko kradzieży cargo w Europie.

W praktyce, najwięcej kradzieży high value cargo nie dzieje się w powietrzu, lecz na drogach.

3️⃣ Czas w tranzycie to ekspozycja na ryzyko

W logistyce obowiązuje prosta zasada:
Im dłużej towar jest w drodze, tym większe ryzyko.

Dłuższy transit time oznacza:
  • większą podatność na rolowania,
  • większą liczbę „niekontrolowanych momentów”,
  • większe ryzyko opóźnień kaskadowych.

Lot bezpośredni:
  • skraca czas transportu,
  • ogranicza liczbę przeładunków,
  • redukuje liczbę zaangażowanych podmiotów.

Argument, który często słyszymy: „Mamy ubezpieczenie”

Ubezpieczenie cargo:
  • nie przyspiesza dostawy,
  • nie ratuje ciągłości sprzedaży lub produkcji,
  • nie eliminuje reklamacji klientów końcowych,
  • często oznacza wielomiesięczne procedury likwidacyjne.

Co więcej:
  • wysoki claim ratio wpływa na warunki kolejnych polis,
  • rośnie liczba chargebacków i reklamacji B2C,
  • zablokowany zostaje cashflow.

Ubezpieczenie jest ostatnią linią obrony, a nie strategią transportową.

Dlaczego lot bezpośredni realnie zmniejsza ryzyko?

Lot bezpośredni do kraju docelowego:
  • eliminuje last leg drogowy,
  • minimalizuje liczbę operacji,
  • ogranicza „szum informacyjny” o ładunku,
  • zwiększa przewidywalność dostawy.
Dla towarów high value różnica w koszcie jest często ułamkiem procenta wartości cargo, a różnica w ryzyku – wielokrotna.

W omawianym przypadku:
  • 400 PLN różnicy,
  • przy 100 000 EUR wartości towaru,
  • czyli ok. 0,1% wartości przesyłki.

Wniosek systemowy (nie tylko transportowy)

W każdej z takich sytuacji punkt startowy jest ten sam:
optymalizacja jednej linijki kosztu.

Pomijane są:
  • ryzyka operacyjne,
  • koszty pośrednie,
  • wpływ na obsługę klienta końcowego,
  • reputacja marki i stabilność procesów.

Dlatego w logistyce nie wygrywa ten, kto ma najniższą stawkę,
tylko ten, kto rozumie całkowity koszt dostawy i ryzyko systemowe.
Bo bardzo często:
oszczędność 400 zł na początku kończy się stratą 40 000 zł na końcu.
 
Rekomendacja Proficargo
 
Zawsze doradzamy rozwiązania:
  • dopasowane do wartości towaru,
  • uwzględniające realne ryzyka, a nie tylko cenę frachtu,
  • oparte na prostym, przewidywalnym łańcuchu dostaw.

Tańsze opcje są dostępne – ale zawsze jasno komunikujemy ich konsekwencje. Ostateczna decyzja należy do klienta, naszym zadaniem jest pokazanie pełnego obrazu.